Tomasz Sułkowski

prawnik

Wspieram przedsiębiorców w bezpiecznym prowadzeniu biznesu. A w branży budowalnej pomagam w tworzeniu bezpiecznych umów kontraktowych, zarówno dla wykonawców, jak i zamawiających...
[Więcej >>>]

Skontaktuj się

przyczyny nieterminowej realizacji prac budowlanychDokumentacja projektowa niezbędna do realizacji robót budowlanych jest jednym z kluczowych elementów, które muszą być poprawnie przygotowane, aby inwestycja mogła zostać zrealizowana w terminie. 

Sporządzaniu dokumentacji projektowej towarzyszy znaczna ilość wymogów technicznych i formalnych. Zgodnie z przepisami prawa oraz wytycznymi Głównego Urzędu Nadzoru Budowlanego urzędowa weryfikacja dokumentacji dotyczy wyłącznie przesłanek formalno-prawnych bez żadnego sprawdzania części merytorycznej i poprawności części technicznej.

Pojawiają się więc pytania:

  1. Czy zamawiający dokonuje weryfikacji dokumentacji projektowej?
  2. Jeśli zamawiający tego nie robi to kto zatem weryfikuje prawidłowość dokumentacji projektowej?
  3. Czy może zwykle czyni to wykonawca?

Skoro dokumentacja projektowa stanowi tak złożoną grupę specjalistycznych dokumentów, to wysoce uzasadniona jest jej ostateczna weryfikacja z punktu widzenia celu, jakim jest terminowa realizacja inwestycji. Z wywiadu środowiskowego przeprowadzanego przeze mnie wśród pracowników 47 różnych jednostek publicznych (urzędy miasta, gminy, powiaty) wynika, że opracowanie projektowe zlecane jest podmiotom, zewnętrznym, gdyż jednostki publiczne nie dysponują służbami uprawnionymi do sporządzenia dokumentacji projektowej. 

Z dokonanych ustaleń wynika, że proces pozyskiwania dokumentacji projektowych kończy się przedłożeniem u zamawiającego (będącego jednostką budżetową) przedłożeniem obszernej dokumentacji przez jej autora (architekta, projektanta itp.). Mając na względzie wartość i wagę planowanych do wykonania na podstawie tejże dokumentacji prac oraz fakt, że zamawiający zobowiązany jest do dochowania należytej staranności jako inwestor, powinna w tym momencie nastąpić weryfikacja dokumentacji przed przekazaniem jej wykonawcy do realizacji. Niektórych już ten moment pewnie rozbawił ☺ Wiem, że często nijak ma się to do praktyki… Niestety… 

Idźmy jednak dalej…

Tak się nie dzieje bowiem zamawiający, będący inwestorami w zamówieniach publicznych zwykle nie dysponują pracownikami kompetentnymi do dokonania profesjonalnej weryfikacji dokumentacji projektowej, a zatem opierając się na zasobach kadrowych zamawiającego nie sposób sprawdzić, czy dokumentacja projektowa została wykonana prawidłowo. Jak wynika z powyższego projekty często są odbierane przez zamawiających bez weryfikacji merytorycznej.

Wobec tego jest możliwe, że w zatwierdzonym projekcie, w stosunku do którego wydano już pozwolenie na budowę znajduje się błąd, wiele błędów lub wiele nieścisłości wymagających uzupełnienia. Nie sposób oczekiwać, że projektant każdorazowo wykona swoje świadczenie bezusterkowo. Chociażby dlatego, że posługuje się dokumentami przekazanymi przez zamawiającego, które mogą się okazać nieaktualne lub w inny sposób niedoskonałe. Nasuwa się zatem pytanie kto ma obowiązek dokonać weryfikacji dokumentacji projektowej?

Z dokonanych przeze mnie ustaleń wynika, iż to wykonawca prac budowlanych jest pierwszym podmiotem, który po powstaniu (na zlecenie zamawiającego) dokumentacji projektowej dokona porównania dokumentacji projektowej ze stanem rzeczywistym na budowie i jej dalszej weryfikacji w praktyce „krok po kroku” w trakcie realizacji swego zobowiązania. Takie praktyki mogą skutkować tym, że do realizacji trafiają projekty, które nie zostały zweryfikowane merytorycznie, co może przyczyniać się do większej ilości poprawek i korekt jakie będzie trzeba w nich wprowadzić co z kolei może skutkować przestojami w realizacji prac budowlanych.  

Dlaczego to jest ważne?

Wartość zamówień publicznych w 2017 r. to ok. 163,2 mld zł co stanowiło ok. 8,23% PKB Polski. Przybliżona wartość rynku zamówień publicznych uwzględniająca również zamówienia udzielane bez stosowania procedur w 2017 r. wyniosła zaś 234,6 mld zł. 

Czy nie warto rozważyć zmiany tego mechanizmu na inny?

Czy to nie ryzyko dla wszystkich podatników?

Jak wykonawca ma wykonać zadania w terminie skoro w niesprawdzonych projektach ujawniają się wady?

Co gorsza wielu wykonawców nie radzi sobie ze zgłaszaniem wad projektowych, które skutkują wstrzymaniem prac, a dalej nieterminowym wykonaniem zamówienia. Paradoksalnie, z tych przyczyn, wykonawca może zostać obciążony karą umowną.

Pytanie jakie słyszę od wykonawców:

To co – mam płacić karę umowną bo projekt był wadliwy?

Nie musi tak być. Jakkolwiek zagadnienie jest bardzo złożone to jednym zdaniem odpowiem – Nie musi tak być. Wykonawca nie odpowiada za wady projektowe i ich skutki np. opóźnienie. Natomiast, aby to wykazać trzeba… wskazać uchybienia projektu, wskazać roszczenia wykonawcy. Ale jak to zrobić?

Również o tym będzie ten blog ☺

Co z tą zwłoką?

Tomasz Sulkowski08 grudnia 2018Komentarze (0)

Zwykle wydaje się, że odpowiadamy z tytułu kary umownej, gdy to z naszej winy (jako wykonawcy) powstaje nieterminowe wykonanie umowy. Czy jednak jest tak zawsze?

ZwłokaZastrzeżenie kary umownej ułatwia i upraszcza dochodzenie roszczeń/ wyrównanie strat (zwykle zamawiającemu). Jednak, pomimo tego automatyzmu w razie wystąpienia okoliczności uzasadniających naliczanie kary umownej przyjąć trzeba, że w pewnych sytuacjach nasz wykonawca będzie zwolniony od obowiązku jej zapłaty. 

Przesłanką uzasadniającą zwolnienie dłużnika z odpowiedzialności z tytułu niewykonania lub nienależytego wykonania zobowiązania (art. 471 k.c.) jest wykazanie, że przyczyną takiego stanu rzeczy są okoliczności, za które ten wykonawca odpowiedzialności nie ponosi. 

Wykonawca będzie zwolniony z obowiązku zapłaty kary umownej, jeżeli wykaże, że przyczyną niewykonania lub nienależytego wykonania zobowiązania uzasadniającego naliczanie kary umownej są okoliczności, za które nie ponosi odpowiedzialności. 

Dopuszczalne jest jednak zastrzeżenie w umowie uprawnienia wierzyciela do żądania kary w wypadku, gdy przyczyną niewykonania lub nienależytego wykonania zobowiązania są okoliczności niezawinione przez dłużnika. O skuteczności takiej klauzuli przesądza zwłaszcza art. 473 § 1 k.c., dopuszczający możliwość modyfikacji ogólnych reguł odpowiedzialności dłużnika. 

Nic nie stoi na przeszkodzie, aby dłużnik w takiej sytuacji przyjął na siebie również odpowiedzialność za przypadek. Pewnie zgodzicie się ze mną, że to zagadnienie niezwykle ciekawe?

Wniosek zawsze jest ten sam: należy bacznie czytać umowy ☺

W tym wypadku, dlatego, że taka klauzula jest w interesie każdego inwestora, a jednocześnie skrajnie przeciwko interesom wykonawcy.

(dla chętnych: I ACa 637/16, Wyrok Sądu Apelacyjnego w Szczecinie, LEX nr 2287464)

***

Zdjęcie: rawpixel

Umowa z tłumikiemUmowy nas otaczają. Na podstawie umów płacimy za media, Internet itp. Umowy regulują nasze życie na poziomie codziennego funkcjonowania oraz w sferze prowadzonej działalności.  To umowy zawierają postanowienia: kiedy nam zapłacą, czy zapłacą, kto i kiedy może nie zapłacić i dlaczego. Każda umowa to grupa istotnych warunków. 

W naszym systemie prawa panuje swoboda umów, a zatem umowy, w granicach prawa, tworzymy wedle uznania. Wszyscy wiedzą, że umowa w życiu gospodarczym to norma. Często umowy są niepozorne. Kartka papieru. Bezpieczna. Biała. Zadrukowana. 

Nie wszyscy jednak wiedzą, że poszczególne zapisy umów to prosty mechanizm, który w zależności od swojej treści, daje zapłatę lub odbiera (czasem całość, czasem część).

Dlaczego to ważne?

Czasem kilka takich braków zapłaty to kolejny kredyt obrotowy – taki, żeby się utrzymać (na chwilę). Czasem to nowe zlecenie np. dla syndyka. Innym razem zawarta umowa to niemal pewny zysk, kwestia czasu. 

Od czego wszystko to zależy? Jak się w tym odnaleźć? Na te i inne pytania postaram się znaleźć odpowiedź, a przynajmniej podjąć próbę poszukiwania odpowiedzi. 

Na podstawie swojego dotychczasowego doświadczenia wiem, że dobra umowa – nazwijmy ją „umową z tłumikiem” – to już co najmniej przysłowiowa „połowa sukcesu”.

Okazuje się zatem, że można zawrzeć rentowną umowę i stracić np. na karach umownych za opóźnienie, za niezgłoszenie pewnych faktów, za niewykonanie obowiązków okołoumownych.

W takich sytuacjach treść umowy i innych dokumentów, jakie powstają (lub nie) w toku realizacji umowy, decyduje o tym, czy kontrakt przyniesie zyski, czy straty. Zatem w praktyce dbanie o treść poszczególnych umów, to dbanie o bezpieczeństwo i efekt ekonomiczny wykonawcy umowy. Poza tym to dbanie, aby nasz zamawiający / kontrahent / partner umowny / zleceniodawca nie wymuszał na nas tego czego nie chcemy 🙂

I tym wszystkim będziemy się właśnie tutaj zajmować. Nie mogę się już doczekać.

***

Zdjęcie: rawpixel